Top 10 atrakcji w Namibii
Deadvlei, czyli Martwa Dolina to najbardziej znane miejsce w Namibii, jednak po tygodniu spędzonym tam pokuszę się o stwierdzenie, że są tam jeszcze piękniejsze miejsca. Jest to doskonały kraj żeby uciec od zgiełku, tłumów turystów i zatłoczonych miejsc. Trochę też łamie afrykańskie stereotypy, gdyż jest to kraj bardzo bezpieczny i mało zaludniony.
1. Wszechogarniająca pustka i długie, proste drogi
Dla mnie numer 1 z atrakcji w Namibii. Piękno przyrody, Ty i samochód. Po drodze z jednego miejsca do drugiego jest tak mało samochodów, że możesz zatrzymać się na środku drogi, wysiąść i zrobić zdjęcie. Wychodzisz z samochodu i jest totalna cisza. Ta cisza najbardziej zapadła mi w pamięci z podróżowania po Namibii.

Przed maską samochodu rozpościera się widok na rozległe równiny. Innym razem ogromne formacje skalne, a jeszcze innym jedziesz prostą drogą wzdłuż wybrzeża szkieletowego i z jednej strony widzisz ocean, a z drugiej – pustynny krajobraz.

2. Dzika przyroda i zwierzęta w ich naturalnym środowisku
Podróżowanie po Namibii dostarcza mnóstwo niezapomnianych wrażeń związanych z obserwacją dzikich zwierząt. Jedziesz sobie drogą z jednego miasta do drugiego i nagle zauważasz trzy żyrafy. Można to trochę porównać do naszych rodzimych saren, ale nadal żyrafa to dla Polaka coś egzotycznego. Ta różnica przyszła mi też na myśl, że nasze sarny są płochliwe i gdy słyszą samochód to uciekają, a takie żyrafy stoją sobie i na luzaku jedzą liście z drzew nie przejmując się jakimś pojazdem na drodze.

Już od samego początku naszego wyjazdu widzieliśmy przy drodze dzikie zwierzęta. Zaczęło się od drogi z lotniska do noclegu – przebiegł nam przez drogę guziec. To nadało apetytu na więcej…
Następne spotkanie ze zwierzętami jakie pamiętam to było stado springboków stojące obok drogi asfaltowej jadąc od Windhuk w kierunku Walvis Bay. Wybrzeże nad oceanem Atlantyckim obfitowało w mnóstwo gatunków zwierząt morskich, widzieliśmy: foki, flamingi, pelikany. Kiedy jechaliśmy na wycieczkę po wydmach, na brzegu oceanu spotkaliśmy wycieńczoną fokę. Wracając po kilku godzinach, zaobserwowaliśmy tą fokę ponownie, tym razem była już jednak rozszarpywana przez lokalne szakale.



Sandwich Harbour emanuje niezwykłym spokojem. Mimo widocznych wokół nas śladów łap szakali, ja czułam tu przede wszystkim ukojenie. Cisza, delikatny wiatr i flamingi kroczące po wodzie w blasku zachodzącego słońca tworzyły magiczną atmosferę. Lornetka bardzo się przydała, bo ptaki trzymają się w stadach na bezpiecznym dystansie od ludzi – z bliska trudno byłoby dostrzec ich szczegóły.



Spacerując wzdłuż portu w Walvis Bay można natknąć się na pelikany – majestatyczne i oswojone z obecnością ludzi ptaki. W okolicy dostępne są także rejsy łodzią w pobliże miejsc ich gniazdowania. Nam akurat nie udało się z takiej wycieczki skorzystać, ale zdecydowanie warto wziąć ją pod uwagę przy planowaniu pobytu.



Podróżując po Namibii nietrudno natknąć się na dzikie zwierzęta nie tylko w parkach narodowych, ale i przy samej drodze. W Parku Etosha można zobaczyć całe stada zebr, żyrafy majestatycznie przechadzające się wśród akacji czy słonie korzystające z wodopojów. Ale dzika przyroda nie kończy się na ogrodzeniach rezerwatów – w drodze w kierunku granicy z RPA wielokrotnie spotykaliśmy małpy buszujące przy szosie. To robi ogromne wrażenie, bo przypomina, że tu natura wciąż jest blisko, a zwierzęta żyją niemal na wyciągnięcie ręki.
Nierzadko przy samej drodze widać majestatyczne strusie kroczące dostojnie po pustynnym piachu, a obok nich stada drobnych, ruchliwych perliczek przemykających przez drogę w błękitnym świetle poranka. Na otwartych równinach często widać oryksy – dumne antylopy o długich, prostych rogach, które są symbolem Namibii i znakomicie przystosowały się do życia w surowym klimacie. Nawet w najmniej spodziewanych miejscach można spotkać małe wiewiórki ziemne, które wystawiają głowy z norek, przyglądając się podróżnym z ciekawością. Takie spotkania sprawiają, że podróż po Namibii staje się prawdziwą przygodą i nieustannym kontaktem z dziką przyrodą.

3. Deadvlei i wydmy pustyni Namib
Martwa Dolina to chyba najbardziej rozpoznawalne miejsce w Namibii. Wyschnięte, czarne sylwetki drzew, otoczone gigantycznymi, pomarańczowymi wydmami pustyni Namib, tworzą surrealistyczny krajobraz, który przyciąga podróżnych i fotografów z całego świata.

Sama pustynia Namib uchodzi za najstarszą na Ziemi – liczy nawet 80 milionów lat. Dla mnie niesamowite było to, że o tym wszystkim uczyłam się kiedyś na lekcjach geografii, a teraz stałam pośrodku tego miejsca, mogąc dotknąć piasku i poczuć przestrzeń, którą znałam tylko z podręczników.
Tuż obok Martwej Doliny wznoszą się jedne z najwyższych wydm świata, m.in. słynna Big Daddy (ok. 325 m) z których można podziwiać panoramę Deadvlei i bezkres pustyni. Wejście na ich szczyty to spore wyzwanie, ale widok wynagradza każdy krok w gorącym piasku. Cały ten obszar to część Parku Narodowego Namib-Naukluft – chronionego rezerwatu, gdzie natura od milionów lat rzeźbi krajobraz w niemal niezmienionej formie.
Bycie w tym miejscu naprawdę robi wrażenie – człowiek czuje się maleńki wobec czasu i przestrzeni, a jednocześnie zachwycony, że może stanąć w samym sercu najstarszej pustyni świata. Więcej o zwiedzaniu Sossusvlei i Deadvlei dowiesz się z tego artykułu.
4. Park Narodowy Etosha
Najlepsze miejsce na safari własnym samochodem? Zdecydowanie Park Narodowy Etosha. Przyjeżdżasz tu swoim autem, kupujesz bilet wstępu i możesz samodzielnie jeździć wyznaczonymi trasami w poszukiwaniu dzikich zwierząt. To trochę jak grzybobranie w lesie – z tą różnicą, że zamiast borowika wypatrujesz żyrafy albo lwa 🙂

W Parku Narodowym Etosha można spotkać całą plejadę dzikich zwierząt – od majestatycznych słoni, żyraf i zebr po lwy, szakale, strusie i niezliczone gatunki antylop. Zwiedzanie odbywa się głównie własnym samochodem po wyznaczonych trasach lub w formie zorganizowanych safari z przewodnikiem. Przy wodopojach można obserwować zwierzęta z bardzo bliska, zwłaszcza o poranku i pod wieczór, gdy przychodzą się napić.
Więcej informacji o zwiedzaniu Etoshy i tutejszej przyrodzie dowiesz się z tego artykułu.


5. Wioska Himba i region Damaraland
Z jednej strony mogłoby się wydawać, że to dość komercyjna atrakcja – w końcu wstęp do takiej wioski, po krótkich negocjacjach, kosztuje około 100 dolarów namibijskich za osobę. Z drugiej jednak – w jaki inny sposób można zobaczyć na własne oczy rdzennych Himba i ich codzienne życie? W Europie przywykliśmy do płacenia za bilety wstępu, i tu było podobnie – to po prostu forma wsparcia, a zarazem szansa na autentyczne spotkanie z kulturą Afryki.

Himba to półkoczowniczy lud zamieszkujący głównie północną Namibię, szczególnie region Kunene (dawniej Kaokoland). Słyną z charakterystycznego wyglądu – kobiety pokrywają skórę mieszanką ochry, masła i ziół, nadając jej rdzawoczerwony kolor i chroniąc przed słońcem oraz insektami. Noszą tradycyjne, ręcznie wykonywane ozdoby z muszli i metalu, a ich fryzury odzwierciedlają wiek i status społeczny.
Himba żyją głównie z hodowli bydła i kóz, a ich życie codzienne wciąż w dużej mierze opiera się na tradycjach przodków. W wioskach zachowują własne zwyczaje, język i rytuały, mimo coraz większego kontaktu ze światem zewnętrznym. To jedno z nielicznych plemion w Afryce Południowej, które wciąż w tak widoczny sposób kultywuje swoje tradycje.



Nie planowaliśmy specjalnie odwiedzać wioski Himba, ale przemierzając region Damaraland zauważyliśmy coś, co przyciągnęło naszą uwagę. Podjechaliśmy bliżej i jeden z mieszkańców plemienia Himba zaproponował nam oprowadzenie po wiosce oraz możliwość zrobienia zdjęć – wszystko za ustaloną wcześniej cenę.
Pan oprowadził nas po wiosce, pokazując lepianki, w których mieszkają członkowie plemienia, zagrody z kozami oraz kobiety zajmujące się dziećmi i przygotowujące posiłki. Na koniec bardzo zależało im, żebyśmy zajrzeli do sklepiku z pamiątkami. Warto wiedzieć, że każda rodzina prowadziła własne stoisko, więc jeśli chcecie kupić więcej niż jedną rzecz, najlepiej wybierać produkty od różnych sprzedawczyń.
Targowanie w wioskach Himba to niemal rytuał i część lokalnej kultury. Ceny podawane są zazwyczaj orientacyjne, a odwiedzający mogą próbować negocjować – zawsze jednak z szacunkiem i uśmiechem. Warto pamiętać, że dla mieszkańców jest to ważne źródło dochodu, więc targowanie powinno być przyjazne, a nie agresywne. Najlepiej przygotować się wcześniej, wiedząc mniej więcej, ile chce się wydać, i traktować cały proces jako zabawę i formę kontaktu z lokalną społecznością.



6. Kolmanskop i miasto Luderitz (możliwość obserwacji pingwinów)
Lüderitz to małe, klimatyczne miasto na południowo-zachodnim wybrzeżu Namibii, z typowo niemiecką architekturą i kolonialnym urokiem. Stąd można wybrać się na wycieczkę do pobliskiego Kolmanskop – słynnego miasta-widma, w którym piasek pustyni Namib wdziera się do opuszczonych domów, tworząc niesamowity, nieco upiorny krajobraz. To miejsce robi ogromne wrażenie, szczególnie dla miłośników fotografii. Więcej o Kolmanskop dowiesz się z tego artykułu.

Nieopodal Lüderitz znajduje się także Kolonia Pingwinów na Cape Cross – albo przy innych plażach w okolicy – gdzie można obserwować pingwiny przylądkowe w ich naturalnym środowisku.
Na jednej z grup na Facebooku znaleźliśmy ciekawą propozycję wycieczki katamaranem w celu obserwacji pingwinów. Rejs trwał około dwóch godzin. W trakcie podróży było dość zimno i wiało, ale pan kapitan zadbał o nas – zaproponował kocyki i gorącą czekoladę 🙂
Pingwiny znajdowały się dość daleko od łodzi, więc przydała się lornetka i dobry aparat, żeby je dobrze zobaczyć. Mi osobiście ta atrakcja podobała się najmniej – głównie z powodu pogody i niskiej temperatury tego dnia. Gdyby było cieplej i słonecznie, byłabym przeszczęśliwa, ale w sierpniu, kiedy my tam byliśmy, panowała zima w Namibii.



7. Swakompund i molo wychodzące w głąb oceanu
Swakopmund to nadmorskie miasto w zachodniej Namibii, nad Oceanem Atlantyckim, znane z niemieckiej architektury kolonialnej i przyjemnego, chłodniejszego klimatu w porównaniu z pustynnymi rejonami kraju. To popularna baza turystyczna, skąd można wyruszać na wycieczki po okolicy – m.in. do wydm pustyni Namib, na wycieczki po oceanie w poszukiwaniu delfinów, fok czy kolonii ptaków, a także do pobliskich atrakcji przyrodniczych i przybrzeżnych.
Molo w Swakopmund to jeden z najbardziej charakterystycznych punktów miasta. Rozciąga się w głąb Atlantyku i jest świetnym miejscem na spacer, podziwianie fal oraz zachodów słońca. Można stąd obserwować rybaków, którzy wracają z połowów, a czasem spotkać foki lub ptactwo morskie w okolicy. Molo pełni też funkcję rekreacyjną – przyjemnie jest usiąść na końcu pomostu i poczuć morską bryzę, a także zrobić zdjęcia panoramiczne miasta i oceanu.



8. Walvis Bay i Sandwich Harbour
Walvis Bay to niewielkie miasteczko na wybrzeżu, które jest świetną bazą do wycieczek po wydmach nad oceanem. W okolicy można zobaczyć zarówno wysokie wydmy, jak i spokojne plaże, a okolica jest znana z różnorodnej fauny, w tym ptaków i fok.
Jedną z ciekawszych atrakcji w Namibii jest wycieczka samochodem terenowym po wydmach w Sandwich Harbour. Trasa prowadzi wzdłuż wybrzeża, łącząc pustynny krajobraz z widokami na ocean. To nie tylko okazja do jazdy po piasku, ale też możliwość zobaczenia tego wyjątkowego, kontrastowego środowiska – gdzie sucha pustynia spotyka się z wodami Atlantyku.



Jazda 4×4 po wysokich wydmach daje poczucie przygody i pozwala dotrzeć w miejsca, do których normalny samochód nie miałby dostępu. W trakcie wycieczki można zobaczyć wydmy z różnych perspektyw.
Wycieczka obejmuje też krótki postój na pustyni, gdzie serwowany jest poczęstunek z szampanem – świetny moment, żeby odpocząć, zrobić zdjęcia i poczuć wyjątkowy kontrast między suchym piaskiem a otaczającym oceanem. U nas jedynym minusem tej wycieczki była pogoda tego dnia, ale mimo to wyjazd był naprawdę ciekawy i warty uwagi.



W okolicach Walvis Bay znajduje się kopalnia soli, która wykorzystuje naturalne solne laguny i jeziora przybrzeżne. Sól pozyskuje się głównie przez odparowywanie wody morskiej w dużych, płytkich basenach. Proces ten jest całkowicie naturalny – słońce i wiatr odparowują wodę, pozostawiając kryształy soli, które następnie są zbierane i przetwarzane. Produkowana sól trafia zarówno na rynek lokalny, jak i jest eksportowana. Region ten jest jednym z głównych producentów soli w Namibii, a krajobraz solnych jezior tworzy charakterystyczny kontrast z pustynnymi wydmami i oceanem.

9. Steki których nie zjesz w Europie
W Namibii kuchnia opiera się głównie na mięsie i węglowodanach – typowe są steki, gulasze, pieczone mięsa i różnego rodzaju kasze czy ziemniaki. Dla Europejczyków ciekawym doświadczeniem mogą być lokalne steki z oryksa czy springboka, które serwowane są w wielu restauracjach w przystępnej cenie – średnio około 60 zł za porcję. Popularne są też grillowane kiełbaski i ryby z Atlantyku, a lokalne potrawy często łączy się z prostymi dodatkami, jak frytki czy pieczywo. Namibia jest idealna dla osób, które lubią konkretne, mięsne dania i nie szukają skomplikowanej kuchni fine dining.



10. Zachody słońca rodem z Króla Lwa
Każdy zachód słońca w Namibii był wyjątkowy – magiczny, niepowtarzalny i trudny do zapomnienia. Dziś, gdy siedzę na swoim łóżku i zamykam oczy, wciąż widzę te niesamowite kolory na niebie, szerokie, pustynne horyzonty i spokojne odbicie słońca na wydmach. Te wspomnienia wciąż robią na mnie ogromne wrażenie i przypominają, jak piękna i różnorodna jest Namibia.

Namibia jest naprawdę piękna i zdecydowanie warto ją odwiedzić. To podróż, która na długo zostaje w pamięci – pełna niezwykłych krajobrazów, przygód i chwil, które trudno zapomnieć. Przed wyjazdem myślałam, że będę tam tylko raz, ale teraz wiem, że kiedyś na pewno tam wrócę.
